Dziennikarze.info
Informacje  |  Wywiady  |  Raporty  |  Trzy pytania do...  |  Publicystyka  |  Felietony  |  Wideo  |  Osobowości  |  Mapa serwisu  |  Linki  |  O serwisie

Wywiady »


Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
"Uważam, że KRRiT pod moim kierownictwem zajmuje się tym, co ma zapisane w ustawie i co nakazuje jej konstytucja".

Adam Głaczyński, wiceprezes Polskiego Radia Rzeszów
"Zawsze powtarzam: dziennikarstwo to charakter, a nie prosta suma umiejętności. […] Ten zawód wymaga cierpliwości i szalonej pokory. Zwłaszcza jeżeli wybiera się pracę w mediach regionalnych".

Raporty »


Media w dobie kryzysu
Właściciele gazet nerwowo spoglądają na wyniki sprzedaży, Komitet Miłośników Trójki prosi słuchaczy o jałmużnę, a tysiące dziennikarzy dostają wypowiedzenia. Czy światowy kryzys będzie katalizatorem krachu mediów tradycyjnych?

Notowania giełdowe spółek 
  medialnych

Dane dostarcza serwis

Cytat


Filolog Liliana Sonik dla „Rz”:
"Ci, którzy myślą, że zadania TVP zostaną przejęte przez stacje komercyjne, są w błędzie. […] Te sprzedają nie tyle program, ile pary oczu oglądające reklamy: program jest tylko wabikiem. Im więcej par oczu w wieku 16 do 49 lat, tym lepiej. Bo tylko one interesują reklamodawców".

Co sądzą znani dziennikarze 
  o naszej stronie

R E K L A M A

Raporty

“Wyborcza” oraz cała reszta

Dwadzieścia lat temu powstał w Polsce dziennik, który szybko stał się głównym kreatorem poglądów polskiej opinii publicznej. Ocena „Gazety Wyborczej” i roli, jaką odegrała w pierwszych latach polskiej demokracji, ciągle wywołuje skrajne emocje. Także dzisiaj, gdy siła opiniotwórcza tytułu wydaje się zdecydowanie mniejsza niż na początku.

Był kwiecień 1989 roku. Po dwóch miesiącach trudnych i skomplikowanych negocjacji przedstawiciele władzy i opozycji doszli wreszcie do porozumienia. Finał rozmów przy Okrągłym Stole oznaczał nowe otwarcie w historii Polski, ale również nowy etap w życiorysach ludzi od lat walczących z komunistycznym systemem. Częściowo wolne wybory parlamentarne stworzyły szansę, aby dawna opozycja uzyskała realny wpływ na przyszłość kraju, a ówczesna sytuacja międzynarodowa zdawała się gwarantować trwałość przeprowadzanych zmian. Jednym z elementów porozumienia przy Okrągłym Stole było powstanie opozycyjnego dziennika, który miał wspierać w czerwcowych wyborach kandydatów związanych z Komitetem Obywatelskim przy Lechu Wałęsie. Wałęsa zdecydował, że misję tworzenia nowego tytułu otrzyma Adam Michnik. Decyzja wywołała kontrowersje wśród części solidarnościowej opozycji, ponieważ Michnik był wówczas liderem jednego z jej nurtów, natomiast opozycyjny dziennik miał reprezentować całe środowisko „Solidarności”. Większość opozycji zdawała sobie jednak sprawę, że nie może liczyć na dostęp do oficjalnych mediów, a gazeta Michnika pozwoli jej zwiększyć szansę na zwycięstwo w zbliżających się wyborach. Wtedy jeszcze nikt nie przypuszczał że „Gazeta Wyborcza” stanie się w następnych latach najważniejszym ośrodkiem polskiej debaty publicznej, a jej redaktor naczelny będzie głównym podmiotem dyskusji na temat sukcesów i patologii wolnej Polski. W ostatnich dwudziestu latach można było wręcz odnieść wrażenie, że Polacy nie dzielą się na zwolenników i przeciwników konkretnych poglądów, ale na przyjaciół i wrogów „Gazety” i Adama Michnika. Na czym polega moc „Wyborczej”, która rozpala uczucia jej adwersarzy i obrońców?

Wizja „Gazety”

Pierwszy numer „Wyborczej” ukazał się 8 maja 1989 roku. Zastępcą redaktora naczelnego została Helena Łuczywo. W skład redakcji weszli również inni dziennikarze związani wcześniej z wydawanym w drugim obiegu „Tygodnikiem Mazowsze”. Dziennik Adama Michnika odniósł błyskawiczny sukces. Już półtora roku później „Gazeta” osiągnęła półmilionowy nakład i stała się największym polskim dziennikiem. Równocześnie jednak wewnątrz dawnej opozycji antykomunistycznej zaczęły się kłótnie i wzajemne oskarżenia. Także „Wyborcza” zajęła w nowej rzeczywistości politycznej wyraźne stanowisko. Według „Gazety” nowym zagrożeniem dla Polski, być może groźniejszym nawet niż komunizm, stał się populistyczny nacjonalizm, który mógł doprowadzić Polskę do „antykomunizmu z bolszewicką twarzą”, „polowań na czarownice” i „iranizacji” kraju. Zdaniem niektórych, od tego momentu pismo Michnika stało się wręcz quasi-partią, której dożywotnim liderem został redaktor naczelny „Wyborczej”. Zasadność takiego twierdzenia pozostaje dyskusyjna, nie ulega jednak wątpliwości, że „Gazeta” była tytułem prasowym wyznaczającym podstawowe standardy publicznego dyskursu. Zdaniem Rafała Ziemkiewicza z „Rzeczpospolitej” taki stan rzeczy mocno okaleczył polską debatę polityczną po 1989 roku. – W ocenie dziennikarzy „Gazety Wyborczej” kraj dzieli się na światłą elitę i szary tłum, który w każdej chwili może stać się bardzo niebezpieczny – uważa Ziemkiewicz. – Środowisko „Wyborczej” wytworzyło nieprawdziwe przekonanie, że z wizją „Gazety” zgadzają się największe autorytety kraju. Ludzi, którzy uważali inaczej, jak na przykład Marek Nowakowski, wymazywano z pamięci pokoleń. W ten sposób zmonopolizowano debatę publiczną – przekonuje autor „Michnikowszczyzny”.

Z kolei Maciej Rybiński, publicysta „Faktu” i „Rzeczpospolitej”, za ewidentny błąd „Wyborczej” uważa jej strach przed lustracją oraz lęk przed ideologią konserwatywną o chrześcijańskim rodowodzie, nieznajdujący – według Rybińskiego – żadnego uzasadnienia. Natomiast w oczach Jacka Żakowskiego, publicysty tygodnika „Polityka”, ocena „Wyborczej” wygląda zupełnie inaczej. – „Gazeta” odegrała bardzo pozytywną rolę w polskiej debacie publicznej, przede wszystkim rozpoczęła tę debatę, stworzyła kulturę debaty publicznej i zarysowała jej podstawowe wątki. Żadne inne środowisko nie potrafiło stworzyć przeciwwagi dla „Wyborczej”, dlatego nie powstało medium, które mogłoby jej dorównać – twierdzi. – Dziewięćdziesiąt procent pretensji do „Wyborczej” wynika z tego, że jej przeciwnicy byli zbyt słabi, aby przeciwstawić się „Gazecie” – dodaje redaktor „Polityki”. Z krytyką Ziemkiewicza nie zgadzają się również publicyści „Wyborczej”. Wojciech Czuchnowski podkreśla, że „Gazeta” nigdy nie odmawiała nikomu prawa do zachowania własnego zdania i odmiennych poglądów, a oskarżenia niektórych przeciwników „Wyborczej” zyskują aprobatę jedynie wśród osób, które je inspirują. Uważa on także, że walka z „Gazetą” prowadzona jest często w imię zasady: cel uświęca środki, a jako przykład podaje opublikowanie wywiadu z byłym szefem działu kulturalnego „Wyborczej”, Michałem Cichym, którego w ocenie „Gazety” „nie można obciążać odpowiedzialnością za słowa i czyny”. W rozmowie z Cezarym Michalskim Cichy nazwał niektórych dziennikarzy „Wyborczej” „cynglami”, którzy piszą swoje teksty na zamówienie i pod konkretne tezy naczelnego. – Ten wywiad wywiad był przekroczeniem nie tylko zasad profesjonalnego dziennikarstwa, ale również zasad elementarnej przyzwoitości. Rozmowa wyrządziła olbrzymią szkodę przede wszystkim Michałowi Cichemu i redakcja „Dziennika” ponosi za to pełną odpowiedzialność – uważa Czuchnowski. Michał Olszewski z „Tygodnika Powszechnego” zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. – „Wyborcza” była swego rodzaju pasem transmisyjnym procesu modernizacyjnego w naszym kraju – ocenia publicysta „Tygodnika”. – Poza tym „Gazeta” miała i ma wizję Polski, która dla wielu środowisk jest nie do przyjęcia: to wizja kraju nowoczesnego, laickiego, zintegrowanego z Europą Zachodnią nie tylko ekonomicznie, ale też duchowo i mentalnie. Właśnie dlatego dziennik Adama Michnika stał się obiektem tak ostrych ataków ze strony innych publicystów – przekonuje Olszewski.

Nowa rzeczywistość

Obecnie dominacja „Gazety Wyborczej” na polskim rynku mediów nie jest tak wyraźna, jak w latach dziewięćdziesiątych. W pierwszej dekadzie nowego stulecia pojawiły się bowiem dwa duże dzienniki niemieckiego koncernu Axel Springer, które prezentują zupełnie inną linię redakcyjną niż „Gazeta”. Tabloidowy „Fakt” w szybkim tempie osiągnął najwyższy na rynku nakład, a „Dziennik” zmusił właścicieli „Wyborczej” do trudnej dla obydwu stron konkurencji cenowej. Rywalizację wśród dzienników spotęgowała dodatkowo „Polska – The Times” oraz ukazująca się w nowym formacie „Rzeczpospolita”. Jednak zdaniem Macieja Rybińskiego, publicysty „Faktu” i „Rzeczpospolitej”, sytuacja rynkowa nie była jedynym czynnikiem, który spowodował zmniejszenie się roli „Wyborczej”. – Przede wszystkim zmieniło się społeczeństwo, które prezentuje o wiele wyższy poziom wiedzy i ogólnego wykształcenia. Dzisiaj trudniej jest już straszyć i obrażać Polaków niezgadzających się ze światopoglądem „Gazety”. Dawniej wystarczyło nazwać oponentów ciemnogrodem i uzyskiwało się powszechną akceptację. Teraz jest to niemożliwe – sądzi Rybiński.

Z kolei Jacek Żakowski uważa, że mniejszy niż dawniej wpływ „Wyborczej” na opinię publiczną wynika z dominacji segmentu mediów elektronicznych, na którym „Gazeta” nie ma tak silnej pozycji. – Sytuacja na rynku prasy drukowanej nie uległa jakiejś radykalnej zmianie, ponieważ żaden z dzienników nie może się równać z „Gazetą”, a ich łączny nakład jest porównywalny z nakładem „Wyborczej” – ocenia Żakowski. Natomiast prof. Maciej Mrozowski z Uniwersytetu Warszawskiego jest zdania, że bardzo trudno jednoznacznie ocenić aktualny wpływ pisma na opinię publiczną i można w tym zakresie formułować jedynie hipotezy. Jego zdaniem pojawienie się nowych tytułów oraz wybuch afery Rywina spowodowały pewien spadek znaczenia „Gazety”. – Nie ulega jednak wątpliwości, że „Wyborcza” ciągle należy do najważniejszych polskich dzienników. Przypuszczam, że gdyby ktoś z zagranicy zapytał nas o najbardziej opiniotwórczy polski tytuł, w większości przypadków wskazalibyśmy właśnie na „Wyborczą” – argumentuje prof. Mrozowski. A Wojciech Czuchnowski z „Gazety” przekonuje nawet, że pozycja opiniotwórcza dziennika wcale nie uległa osłabieniu. – Znaczenie „Wyborczej” i jej wpływ na opinię publiczną pozostają na tym samym poziomie – przekonuje Czuchnowski.

Rafał Ziemkiewicz widzi rzeczywistość inaczej. – Adam Michnik nie został co prawda pokonany przez swoich wrogów, ale przegrał z logiką biznesu. Proste reguły konkurencji rynkowej spowodowały, że „Gazeta” musiała odejść w dużej mierze od pierwiastka ideologicznego i zaoferować czytelnikom to, czego naprawdę oczekują – przekonuje Ziemkiewicz. – A najlepszym dowodem na porażkę „Wyborczej” jest fakt, że jej publicyści określają się dzisiaj jako przedstawiciele „liberalnej inteligencji”. Dziesięć lat temu byli po prostu inteligentami, ponieważ inteligencji poza „Wyborczą” w powszechnej świadomości wówczas nie było – podsumowuje publicysta „Rzeczpospolitej”.

Niekończąca się polemika

W ciągu dwudziestu lat istnienia „Gazeta” wypracowała sobie stabilną pozycję na rynku i stałe miejsce w polskiej debacie publicznej. I choć przeciwnicy „Wyborczej” mogą obecnie z satysfakcją pisać, że „to już nie jest kraj jednej gazety”, trudno sobie wyobrazić medialną rzeczywistość bez Adama Michnika i jego redakcji. Naczelny „Wyborczej”, mimo że obecnie pozostaje poza głównym nurtem współczesnej polemiki, ciągle wywołuje skrajne emocje i występuje jako bohater tekstów prasowych i programów telewizyjnych. Co takiego ma w sobie „Gazeta” i jej najważniejszy redaktor? Zdaniem Wojciecha Czuchnowskiego adwersarze „Wyborczej” nie mogą się pogodzić z jej sukcesem. – Na początku lat 90. nie tylko „Gazeta” otrzymała swoją szansę. W podobnej sytuacji było choćby Porozumienie Centrum, które dostało „Express Wieczorny”, ale nie utrzymało jego wysokiej pozycji. Takich sytuacji było więcej. Różnica polega na tym, że „Wyborcza” swoją szansę wykorzystała – uważa Czuchnowski. Oczywiście Rafał Ziemkiewicz ocenia ówczesną sytuację w inny sposób. Jego zdaniem do 2006 roku nie istniał w Polsce pluralizm mediów w pełnym tego słowa znaczeniu, a wiele alternatywnych wobec „Gazety” inicjatyw medialnych ograniczano za pomocą zakulisowych rozgrywek.

Dr Elżbieta Kossewska z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla jednak, że sukces „Wyborczej” nie wynikał tylko z jej siły ekonomicznej i początkowego poparcia „Solidarności”. – „Gazeta” była dobrze redagowanym tytułem, który dbał o poziom merytoryczny tekstów i profesjonalną oprawę graficzną. Dziennik nie stał w miejscu, a jeśli chodzi o rynek prasy, był pionierem tego, co pchało polskie dziennikarstwo do przodu – wyjaśnia.

Nie sposób dzisiaj wyrokować, który z tytułów będzie wywierał w przyszłości największy wpływ na polską opinię publiczną. Jacek Żakowski uważa, że żaden dziennik nie uzyska takiego znaczenia, jakie miała niegdyś „Wyborcza”. – Media nie odgrywają już u nas takiej roli politycznej, jak w młodej demokracji – ocenia. W opinii prof. Mrozowskiego spadek znaczenia „Gazety Wyborczej” wpisuje się w szerszy proces spadku czytelnictwa prasy drukowanej. – Środek ciężkości mediów przesuwa się w stronę Internetu i telewizji, zresztą jest to tendencja ogólnoświatowa i nic nie wskazuje na to, aby miała się odwrócić – przewiduje medioznawca.

Michał Olszewski z „Tygodnika Powszechnego” nie traci jednak nadziei, że media będą oferować odbiorcom coś więcej niż witryny internetowe i kilka stacji telewizyjnych. – Sądzę też, że „Gazeta” pozostanie jednym z najważniejszych graczy na polskim rynku prasowym – zaznacza Olszewski. Dr Kossewska przewiduje również, że pewien etos dziennika opozycji solidarnościowej pozostanie przy „Wyborczej” na zawsze. – Natomiast znaczenie „Gazety” dla dyskursu publicznego zależeć będzie od stylu prowadzonego przez nią dialogu, zarówno z konkurentami, jak i z czytelnikami, a w szerszym ujęciu, od wartości przyjętych przez „Wyborczą” w kształtowaniu poglądów opinii publicznej – ocenia. I dodaje: – Na rynku pojawili się silni konkurenci, ale polska debata publiczna powinna na tym zyskać. Czytelnicy potrzebują różnych głosów i różnych opinii, a „Gazeta Wyborcza” jest dla innych tytułów naturalnym, choć nie jedynym, punktem odniesienia.

Trudno się z tym nie zgodzić, choć w przypadku „Wyborczej” o jednomyślność niezwykle ciężko. Wydaje się jednak, że obecność „Gazety” w głównym nurcie polskiej debaty publicznej stanowi pewien wyznacznik polskiego systemu medialnego po 1989 roku. Nie ulega też wątpliwości, że obecna rola gazety Adama Michnika jest zupełnie inna niż w pierwszych latach jej istnienia. Stanowi to zresztą prostą konsekwencję dwudziestu lat funkcjonowania polskiej demokracji. Pomimo coraz silniejszej konkurencji nie należy jednak oczekiwać jakiegoś radykalnego osłabienia pozycji „Gazety Wyborczej”. Nie pozwolą na to choćby jej najwięksi przeciwnicy, którzy uczynili dziennik Agory ulubionym tematem swoich publikacji. Dla czytelników oznacza to z pewnością kolejną porcję ostrej polemiki na temat przyczyn sukcesów i porażek III RP. Tym bardziej, że dwudziesta rocznica powstania „Wyborczej” nie jest bynajmniej najważniejszym jubileuszem w bieżącym roku.

Tomasz Betka, „PDF” nr 18

Skomentuj





Najnowsze »

KONFERANSJERZY

Telewizja »

Radio »

Prasa »

Internet »

Zagranica »

Co piszą inni

Głównymi instrumentami propagandy są dzisiaj media. Co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. Radio, telewizja, gazety oraz wszystkie komercyjne źródła przekazu – wszystkie są zależne od kilkuosobowej komisji, która decyduje o tym co pokazać, napisać oraz jest źródłem wiadomości sama w sobie. » czytaj dalej

Oglądalność stacji telewizyjnych

SHR % 08.03.-14.03. 01.03.-07.03.
TVP1 20.57 % 20.17 %
TVN 16.62 % 17.06 %
Polsat 14.55 % 14.53 %
TVP2 14.33 % 14.35 %
TVP Info 3.68 % 3.97 %
TVN24 2.48 % 2.44 %
Czwórka 1.83 % 2.01 %
TVN7 1.72 % 1.65 %
TV Puls 1.49 % 1.64 %
Disney Channel 1.12 % 1.12 %
Cartoon Network / TCM 0.92 % 0.84 %
Eurosport 0.85 % 0.64 %
Discovery Channel 0.84 % 0.73 %
Polsat2 0.75 % 0.70 %
MiniMini 0.74 % 0.76 %
AXN 0.73 % 0.74 %
Kino Polska 0.69 % 0.63 %
Viva Polska 0.54 % 0.53 %
TVP Polonia 0.53 % -.-- %

Dane:

Tagi

PARTNER SERWISU



© Dziennikarze.info 2006-2010 | Powered by WordPress