Raporty
Telewizja z misją
 fot. France Televisions
W krajach Unii Europejskiej media publiczne są częścią służby społecznej, dlatego nadrzędnym ich celem jest działanie zgodnie z zasadami pluralizmu, różnorodności programowej i niezależności.
Rada Europy w dokumencie ze stycznia 2007 r. zaleca, by “zagwarantować mediom publicznym bezpieczne i stabilne finansowanie jako warunek ich niezależności”. RE uznaje media publiczne za “istotny element demokracji i społeczeństwa obywatelskiego”, wspomina przy tym o zagwarantowanym prawie każdego obywatela do kultury, której media są integralną częścią.
A jaka jest telewizja w kraju, w którym ma siedzibę Rada Europy, czyli we Francji?
France Television to ogromna machina medialna, dysponująca stabilnym budżetem i nadająca zróżnicowany program w kilku kanałach naziemnych i satelitarnych. FT, to regionalny “program trzeci” i kilka programów ogólnofrancuskich. Na szczególną uwagę zasługuje “France 4″ i “France 5″ – programy o charakterze edukacyjno-popularyzatorskim oraz ARTE – niemiecko-francuski kanał kulturalno-artystyczny o profilu “europejskim”. Trzeba jeszcze wspomnieć o TV5, francuskim kanale satelitarnym, dostępnym na pięciu kontynentach. Jest on współfinansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zajmujące się promocją języka francuskiego, kultury i wiedzy o Francji.
Aż połowa filmów nagrodzonych Cezarami to koprodukcje France Television, a budżet przeznaczany na produkcje filmowo-telewizyjne wynosi 1 mln euro dziennie! Skąd taka skala i jakość przedsięwzięć?
Od dawna podstawę finansowania stanowił tzw. system mieszany, na który składały się wpływy z abonamentu (70 proc.) i z reklam (30 proc.). Jednakże od stycznia 2007 r. podstawowym źródłem finansowania jest abonament (uzupełniony o dochody z podatków od operatorów telefonii komórkowych, portali internetowych i telewizji kablowych) oraz dotacja państwowa, przyznana na kilka pierwszych lat transformacji.
Taką decyzję podjął w ubiegłym roku prezydent Nicolas Sarkozy, kierując się radami ekspertów i prognozami, przewidującymi spadek dochodów z reklam (co związane jest z ich “odpływem” do Internetu, mediów cyfrowych oraz z kryzysem gospodarczym). Ustawa przegłosowana jesienią 2008 r. przez parlament, pozwala dziś francuskiej telewizji na dynamiczny rozwój, zapewniając jej stabilne podstawy finansowe.
Podobną politykę wobec mediów publicznych stosują Niemcy. Skuteczność w ściąganiu abonamentu wynosi od lat 98 proc. Abonament stanowi 2/3 budżetu stacji ZDF (drugi program telewizji) i ARD (pierwszy program i sieć stacji regionalnych) oraz Radia Państwowego.
Na co pozwala stabilność finansowa? Gwarantuje niezależność i pluralizm mediów, przy tym pozwala na spokojną realizację “misji”.
Jako mieszkaniec Strasburga – obserwując w ciągu ostatnich kilku miesięcy systematycznie i regularnie wybrane stacje telewizji publicznej we Francji i w Niemczech – zaskoczony jestem ich wysokim poziomem, różnorodnością programową i jakością. Spektakle teatru telewizji (często emitowane na żywo), koncerty, programy artystyczne, znakomite reportaże, programy edukacyjne, ciekawe programy dotyczące współczesnej historii, publicystyka społeczno-polityczna, interesujące dokumenty, programy opisujące zjawiska zachodzące we współczesnym świecie – tak wygląda repertuar publicznych stacji we Francji i w Niemczech.
Obie telewizje nie wstydzą się podnosić do rangi wartości tego, co “narodowe, własne, odrębne”, stanowiące o kulturze kraju. Nie boją się, że będą przez to mniej europejskie.
Dziś produkcja telewizyjna w TVP jest bardzo skromna (nie liczę seriali telewizyjnych i produkcji o charakterze komercyjno-rozrywkowym). A dzieje się tak w sytuacji, kiedy w innych krajach UE, w telewizjach europejskich tej rangi, co France Television, Deutsches Fernsehen, czy BBC produkcja telewizyjna i filmowa kwitnie. Szkoda że nie wie o tym polski rząd, inicjujący zmianę ustawy o TV, bez zwracania uwagi na sprawdzone modele europejskie. Forsując odejście od abonamentu, nie zdaje sobie chyba sprawy z tego, że może to spowodować całkowity upadek mediów publicznych w Polsce, podobnie jak to się już stało w kilku krajach postkomunistycznych.
Grzegorz Kościński (Strasburg) – www.dziennikpolski24.pl
|