|
Raporty
Najdziwniejsza telewizja świata
Gdzie można zobaczyć, jak zawodnicy próbują przejść przez dziurę w przesuwającej się ścianie, a bęzzębny staruszek gryzie ludzi po uszach? Albo popatrzeć, jak niczego nieświadomi przechodnie wpadają w pułapki w postaci przenośnej toalety z ruchomą podłogą? Oczywiście w japońskiej TV.
– Aby jakaś rzecz mogła zostać nazwana dziwną, musi łamać powszechnie panujące normy, być nonsesowna, nieprzewidywalna i zupełnie niepraktyczna – uważa medioznawca prof. Maciej Mrozowski. Czy japońska telewizja spełnia te wymogi? Dla Europejczyka jak najbardziej.
You Tube zdobyty
Wystarczy wpisać w wyszukiwarce na portalu You Tube hasło „japanese show”, by natychmiast otrzymać ponad 150 tys. wyników, z czego duża część będzie dotyczyć „ludzkiego tetrisa”, czyli „dziury w ścianie” („Hole in the Wall”). Zabawa polega na tym, by uciec przed przesuwającą się styropianową ścianą. I to jak najszybciej, bo jak się nie uda, można wylądować w basenie. Program pojawił się w 2006 r. i był emitowany przez Fuji TV. Show zagościł także w polskiej telewizji – licencję wykupiła TV4, a pierwszy odcinek został wyemitowany 7 marca. Prowadzi go Formacja Chatelet, znana między innymi z „Maratonu uśmiechu”.

– Kiedy tak czekasz na przesuwającą się ścianę w tym śmiesznym kombinezonie, myślisz tylko o tym, żeby przejść przez tę dziurę, bo woda w basenie jest bardzo zimna. Jeżeli się nie uda i wpadniesz, to cięcie. Pięć minutek przerwy na posprzątanie i poprawienie makijażu. I tak w kółko – mówi Pola Sabal, jedna z uczestniczek polskiej edycji. Oprócz TV4 program wyemitowano w BBC, Nine Network (Australia), telewizji Fox (USA) i GMA Network (Filipiny). Kolejny przykład: „Why is my girl mad” czyli: „Dlaczego moja dziewczyna jest wkurzona?”. „Najprawdopodobniej dlatego, że jej dom jest pełen ubranych na czarno obcych, którzy w dodatku robią straszny bałagan” – skomentował filmik użytkownik Canhead na stronie www.noob.us. Na początku widowiska mamy dwójkę młodych ludzi siedzących przy suto zastawionym stole. Ona zaczyna na niego krzyczeć, bierze do ręki tort i w niego rzuca. To znaczy udaje, że rzuca, bo ubrany na czarno uczestnik (w roli „przynieś, przenieś, potrzymaj”) w zwolnionym tempie kieruje ciasto w chłopaka. Ten, ruchem zranionego boksera, odsuwa się, na co ona bierze do ręki spaghetti. I tak aż do wyczerpania zapasów. Koniec show jest taki, że wszystko okazuje się farsą, widownia klaszcze, a para skacze z radości, że uzyskała dużo punktów rankingowych.
Kabuki z efektami
To widowisko należy do kategorii human art (dosłownie: sztuka ludzka). Programy tego typu pokazywane są w NTV pod nazwą Kasou Taishou; pierwszy wyemitowano w 2006 roku. Chodzi w nich o tworzenie efektów filmowych na scenie, co ma bezpośredni związek z japońskim teatrem kabuki. W tym klasycznym teatrze lalkowym pojawiają się ubrane od stóp do głów na czarno postacie, tzw. kurokos, które animują kolorowe lalki. Każda z nich „obsługuje” tylko niektóre części lalki, np. jedna porusza jej głową, kiedy inna wprawia w ruch ręce czy nogi. Innym słynnym show z tego programu jest „Matrix ping-pong”. Dzięki czarnym postaciom przy stole ping-pongowym powstają efekty jakby rodem z filmu braci Wachowskich. Na pierwszym planie mamy dwie osoby, odbijające paletkami piłeczkę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że w pewnym momencie jedna z nich np. „dopływa” w powietrzu do piłki, a stół pochyla się o 45 stopni… Z kolei w programie z serii „Sileni library” zawodnicy wykonują różnego rodzaju zadania, siedząc w bibliotece. – Japończycy lubią śmiać się z innych ludzi na ulicach. Najlepszy przykład tego rodzaju humoru: Postawiono kiedyś na ulicy toi-toi z ruchomą podłogą. Za każdym razem, gdy ktoś do niego wchodził, kończył na wysokości sufitu – relacjonuje inny, popularny rodzaj japońskiego dowcipu Krzysztof Lewandowski, student IV roku japonistyki UW.
Anime nie tylko dla dzieci

Która z dziewczyn nie chciała być jedną z czarodziejek z Księżyca? A ilu chłopców nie chciało grać w nogę jak kapitan Tsubasa? Pisząc o japońskiej telewizji, nie można pominąć anime. Czarodziejki to „shōjo”, czyli anime skierowane do młodych dziewczyn. Natomiast kapitan, podobnie jak np. „Dragon Ball” czy „Pokemony”, to „shōnen” dla dorastających chłopców. Anime to po prostu zekranizowana manga. Jej tematyka jest dowolna – od tematów obyczajowych, fantastycznych aż po historyczne. – Najlepszy przykład to anime o wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie – mówi Agnieszka Budzich, studentka UW, która mieszkała w Japonii. Anime kierowane jest do różnych grup wiekowych, od małych szkrabów, nastolatków, aż po takie, które dozwolone są od lat 18. Wśród tych ostatnich można wyróżnić anime o zabarwieniu erotycznym – hentai. Łagodne hentai puszczane są w telewizji, chociaż głównie w paśmie wieczornym lub w nocy. Te ostrzejsze można zobaczyć w formie rysowanej. – Normalne jest to, że można w metrze spotkać mężczyznę, który czyta hentai. Japończycy nie uznają tego za nic zdrożnego – mówi Emil Truszkowski, student III roku japonistyki. Charakterystyczne jest to, że bohaterowie nie mają włosów łonowych – w Kraju Kwitnącej Wiśni traktuje się to jako coś nieładnego, nieprzyzwoitego. Wynika to także ze specyficznej regulacji prawnej dotyczącej pornografii. Dwa najbardziej popularne gatunki hentai to Yaoi – opowiadające o miłości gejowskiej, oraz Yuri – czyli lesbijskie. Ale spotkać można także Shōtacon, czyli anime z młodymi chłopcami, i Lilicon (nawa od „kompleksu lolity”) z dziewczynkami.
Śpiewa, tańczy i jeszcze jest przystojny
Cechą charakterystyczną japońskiej telewizji jest także obecność dram (dorama). Są to jednoseryjne seriale opowiadające jakieś historie. W jednej serii można obejrzeć około 13 odcinków. Jeżeli dana drama się spodoba, mogą powstać specjalne, dodatkowe odcinki. Znamienne dla dorama jest zjawisko przechodzenia aktorów. Najbardziej popularne twarze pojawiają się właściwie w każdej produkcji. Później robią jeszcze karierę jako tancerze, a nawet muzycy. Można powiedzieć, że stają się ikonami popkultury. Oczywiście tematyka dram jest zupełnie dowolna – kryminalne, medyczne, prawnicze, komediowe czy jakieś historie miłosne. Ogromną popularnością cieszą się dramy dla nastolatek, głównie adaptacje mang. Nad głowami bohaterów latają serduszka i chmurki z napisami, a cała stylizacja takiego serialu jest wyjątkowo słodka. Przerywa je cała masa reklam, głównie krótkich (15-30 sekund), bardzo kolorowych, zabawnych i dynamicznych. Dlaczego ich telewizja tak właśnie wygląda? – Dla Japończyków jest to sposób na otwarcie się na świat – mówi Krzysztof Lewandowski. Natomiast kierownik japonistyki na UW prof. Ewa Pałasz-Rutkowska zauważa: – Niegdyś w japońskiej telewizji więcej było programów poważnych. Teraz to wszystko strasznie się skomercjalizowało.
/Japońska telewizja ma bardzo długą historię. Jej początki sięgają 1939 roku. Jednak regularnie zaczęto nadawać w 1951. Stacją państwową jest Nippon Hōsō Kyōkai (NHK), oprócz tego działają: Nippon News Network (NNN), Japa News Network (JNN), Fuji News Network (FNN), All-Nippon News Network (ANN), TV Tokio Network (TXT). Popularnością cieszą się także kanały lokalne i telewizja satelitarna/.
Iwona Pawlak, „PDF” nr 18
|
|