|
Publicystyka
Kolejne spadki, czyli rzecz o przyszłości prasy regionalnej
Nikogo już dzisiaj nie dziwią kiepskie notowania czytelnictwa/sprzedaży prasy, także regionalnej. Dane z lutego, dostępne na stronie WirtualneMedia.pl, ilustrują słabnącą pozycję mediów tradycyjnych. Warto zauważyć, że to już stały trend, na zahamowanie którego chyba nikt nie liczy. Mimo różnych wysiłków ze strony wydawców (wkładki, gadżety, płyty, książki), czytelnicy po prostu zwracają się ku mediom elektronicznym, które oferują często podobne treści, tyle tylko że za darmo.
Zdarzają się jednak i optymiści, którzy – jak Jacek Utko – są przekonani, że jeszcze nie wszystko stracone i można podjąć działania zapobiegające spadkom sprzedaży prasy. Osobiście nie podzielam poglądu, zaprezentowanego przez tego wybitnego designera podczas zagranicznego wykładu (http://www.youtube.com/watch?v=zHuH8P_Vqc0). Efekty pracy grafików w kooperacji z całą redakcją, a także z edytorami i drukarzami mogą przynieść pewną poprawę lub choćby zatrzymać czytelników na jakiś czas, ale nie będzie to efekt długotrwały. O czym zresztą sam Utko może się przekonać śledząc kolejne wyniki sprzedaży reprezentowanej przez niego gazety. W tytułach ogólnoinformacyjnych, informacyjno-publicystycznych powstrzymanie spadków wydaje się praktycznie niemożliwe, bronić się mogą pisma specjalistyczne, oferujące dość wyszukane treści, trudne do znalezienia w sieci, lub których oprawa graficzna na 17-19-calowych monitorach nie wygląda tak okazale jak na rozłożonym formacie gazety.
Na marginesie lutowych wyników dzienników regionalnych warto poczynić dwie uwagi. „Gazeta Lubuska” we wskazanym zestawieniu poprawiła swój wynik z ubiegłego roku o ponad 500 egzemplarzy, a „Głos – Dziennik Pomorza” aż o blisko 4400 sztuk, więc może warto się przyjrzeć pracy tych redakcji i podglądnąć sposób na utrzymanie czytelników. Natomiast porównując dane ze stycznia i lutego trzeba pamiętać o tym, że drugi miesiąc roku jest krótszy i miał cztery weekendy, podczas gdy styczeń pięć. Jak wiadomo weekendowe wydania podnoszą średnią z całego tygodnia, a w rezultacie także z miesiąca.
Gdybym miał się pokusić o prognozę dotyczącą przyszłości prasy regionalnej w Polsce to… uzależniłbym ją od kilku czynników. Po pierwsze od rozwoju naziemnej telewizji cyfrowej. Znając zapał polskich polityków i regulatorów rynku do poważnych zmian, zajmie to co najmniej 5, może nawet 8 lat, więc to zagrożenie odsuwa się na razie w dosyć daleką przyszłość. Nie spodziewam się rewolucji w wyniku uruchomienia telewizji mobilnej, bo ten sektor raczej rynku nie podbije. Niech świadczy o tym fakt, że czterej operatorzy telefonii komórkowej oddali zarządzanie tym segmentem mało znanej firmie. Kluczowy, w mojej opinii, będzie rozwój Internetu, a przede wszystkim nastawienie producentów zamieszczanych w nim treści medialnych. Póki co dominuje pogląd, że większa część udostępnianych informacji powinna być darmowa. Ale warto zauważyć, że to nastawienie ewoluuje w kierunku wprowadzenia choćby symbolicznych opłat. Ostatnio w tym duchu wypowiedział się nie byle kto, bo Rupert Murdoch, a ze zdaniem takiego potentata medialnego należy się liczyć. Jeśli do podobnej konstatacji dojdą inni wydawcy/nadawcy i wprowadzą tę ideę w czyn, żywot gazet zostanie znacznie przedłużony. Jeśli nie, to w kolejnych miesiącach, latach wyniki sprzedaży gazet będą coraz gorsze, aż któregoś dnia nie będzie już co zestawiać. Czego sobie i czytelnikom – nie życzę!
Dr Adam Szynol, adiunkt w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego
|
|
Co do Głosu Pomorza to jego rewelacyjne wyniki wynikają raczej z jakiegoś błędu zliczania wielkości sprzedaży podczas przemian strukturalnych w 2007 roku, kiedy to Media Regionalne (wydawca wszystkich tych tytułów) po przejęciu przez Mecom w 2006 zaczęły restrukturyzację wydawanych tytułów. W tym czasie wydawane były 2 gazety, każda miała 2 mutacje znacznie się różniące. Teraz jest wydawana jedna z 2 mutacjami regionalnym. 4400 to mniej więcej chyba nakład dawnego Głosu Koszalińskiego i podejrzewam, że na skutek jakiegoś błędu ten nakład został dopisany do Głosu Pomorza dopiero w 2008 roku.
Tak czy owak to myślę, że niewiele można w tej chwili powiedzieć o nakładzie i sprzedaży, bo dopiero 2008 rok jest stabilny i nadaje się do porównań. Prawda wyjdzie więc dopiero za rok, jak porównamy go z 2009.
PS. Głos – Dziennik Pomorza to nowa nazwa – my tutaj i tak nie mówimy inaczej jak Głos Pomorza – tytuł znany od 60 lat.