|
Felietony
SKANDAL, czyli co?
Skandal – słowo skąpane w blasku fleszy, drogich perfumach i wannach pieniędzy. Regularnie gości na salonach i pierwszych stronach gazet jako nieodłączny element szarej rzeczywistości.
 fot. Kamil Kwiecień
Ledwie ucichły dzwony moralności po koncercie Madonny, ledwie świat wybielił zmarłego Michaela Jacksona, a już mamy kolejny skandal. Aresztowanie światowej sławy reżysera zaskutkowało wyprodukowaniem kolejnych „nieskazitelnych autorytetów moralnych”. Już w chwilę po długo oczekiwanym urlopie wpadłam w medialny szał dotyczący tej dziejowej „nie-sprawidliwości”. Niechętna kolejnym aferom, zacietrzewieniom na szczytach i pseudo deklaracjom, zaczęłam się zastanawiać nad tym, czym naprawdę jest dziś skandal.
Rezultat niezbyt mnie zadowolił. Ongiś skandal był mrożącym krew w żyłach wydarzeniem, skutkował utratą majątku, złamaniem kariery. Skandale obalały monarchie, prowadziły do pojedynków, eliminacji politycznych przeciwników, a niejeden z nich skończył się zasypaniem zimnego trupa w nędznej mogile, bez honorów i namaszczeń.
A jak jest dziś? Choć skandale nadal są narzędziem politycznych rozgrywek, to o wiele częściej stają się trampoliną do sławy. Seks w jacuzzi, ukrzyżowane genitalia czy obrzucenie błotem jakiegoś autorytetu w dzisiejszych czasach jest gwarancją przeżycia swoich pięciu minut. Oczywiście procentują one kolejnymi sekundami sławy, ale najczęściej procentują na kontach skandalowych bohaterów.
Skandaliści szybko zyskują przyjaciół chcących ogrzać się w blasku ich wątpliwej sławy, jak i wrogów marzących o wypłynięciu na fali krytyki oprószonej cukrem pudrem moralności. W rezultacie otrzymujemy mdłą papkę dla niewymagających, pożywkę dla brukowców i kolejnych kandydatów do telewizyjnych cyrków z gwiazdami. A wszystko to soczyście doprawione seksem, bo seks-skandal sprzedaje się najlepiej i najłatwiej okrasić go moralnością z posmakiem dulszczyzny. A ja wyłączam wiadomości, nie idę do kiosku i w ciszy czekam na święty spokój. Internet na szczęście sam się zawiesza…
Felieton Agnieszki Ujmy, 1 października 2009 r.
|
|
Furieton amatorski
Droga Pani, przerost formy nad treścią – rzecz straszna… Skandal to temat, jak pani wspomniała, oklepany, niemodny oraz wytarty. Pisząc krytyczny komentarz na jego temat wpadła Pani nieświadomie w jego pułapkę. Pochylając się nad nim, nakarmiła Pani jego zachłanność na uwagę… Jednym słowem czyni Pani skandal nad skandale. Toż to skandal!