|
Felietony
Imiennik serialowy?
Oryginalne imiona dzieci to domena gwiazd show biznesu. Xavier, Beniamin, Roch – nikogo nie dziwią, gdy tylko poprzedzają znane z pierwszych stron gazet nazwiska. A co, gdy imię wybiera zwykły Kowalski?
Podobno istnieje moda na nadawanie dzieciom oryginalnych imion. Podobno imiona te są coraz dziwniejsze i oderwane od tradycji. Podobno wszystkiemu winne są zakompleksione gwiazdy nadające swoim pociechom krzykliwe niczym sceniczne pseudonimy imiona. Podobno jeśli gwiazdy winne są temu tylko w połowie, drugą połowę dopełniają seriale.
Do niedawna nie dawałam wiary tym pogłoskom. W rubrykach typu „Witajcie na świecie” czy „Nowo urodzeni” znajdowałam mnóstwo Piotrusiów i Kaś. Dżessiki i Kewiny, a nawet jeden Quentin pojawiały się głównie w opowieściach znajomych. A Russel był tylko wspomnieniem plażowego „przedszkola”. Jednej niedzieli byłam też świadkiem ośmiu chrztów, podczas których najbardziej ekstrawaganckim imieniem było Julia. Reszta bobasków otrzymała polskie od zamierzchłych czasów miana Wojtusia, Franusia – no, jeden się jeszcze wyróżnił – Dominik. Reszta zwykła, popularna do znudzenia, niczym się nie wyróżniająca.
Prosta statystyka, udostępniona w Internecie przez jedno z naszych szacownych ministerstw, też zadaje kłam wspomnianym wyżej hipotezom. W pierwszej dwudziestce imion nadawanych w Polsce – zarówno żeńskich, jak i męskich – nic nadzwyczajnego: Agnieszki, Madzie, Anie, Marysie pod rękę z Jasiami, Krzysiami, Piotrusiami i Grzesiami. Ale też w tym samym Internecie bytują fora przyszłych mam, które w Miriamach, Abigailach i Rogerach przebierają jak w ulęgałkach.
A jak jest w serialach? Podobnie jak w życiu. Najwięcej jest imion prostych. Mateusz, Julka, Ania, czyli takie, które można usłyszeć w każdej piaskownicy. Ale nie brakuje też tych bardziej drażniących ucho. Może Franek już nikogo nie dziwi, może Ksawery powstał na fali popularności wokalisty z czerwoną grzywą, może Amelia na cześć słodkiej Audrey Tatou… Ale jeśli przyszli rodzice choć trochę inspiracji czerpią z seriali, to w najbliższym czasie wzrośnie zapotrzebowanie na Klementynki.
Felieton Agnieszki Ujmy, 17 listopada 2009 r.
|
|