|
Felietony
Ekran a’la święta
Co można robić w święta? Posiedzieć z rodziną przy suto zastawionym stole, posłuchać kolęd, zająć się prezentami. Można nawet iść pozmywać po świątecznym obiedzie, ale nie, na litość, siedzieć przed telewizorem. Polacy za bardzo przyzwyczaili telewizję, że w najważniejsze święta w roku zasiadają przed ekranem. Oto mamy skutki.
Rytuałem staje się co roku przeglądanie programów telewizyjnych. Wszystkie gazety szykują piękne, okazałe świąteczne wydania, z mnóstwem mikołajów (wybaczcie, ale nie będę tych czerwonych ozdobnych elfów raczyć wielką literą) i aniołków na każdej stronie, a w gruncie rzeczy okazuje się, że tak naprawdę nie ma na czym oka zawiesić… Telewizja ma już swoje coroczne hity na każdą okazję (oszczędzę wszystkim podawania tytułów, bo to może wywoływać drgawki). I doskonale wie, że cokolwiek by nie puścić… i tak telewizory w milionach domów będą grać. Zresztą jedna z telewizyjnych gazet zdążyła to zauważyć na swoich łamach.
Święta już za nami. W moim przypadku obeszło się bez telewizji… Prawie, bo w wigilię towarzyszył nam koncert kolęd w wykonaniu gwiazd, który zresztą wyemitowano następnego dnia rano (niestety, kolędy z płyty przegrały w obliczu czegoś, co oprócz dźwięku ma jeszcze ruszające się obrazki). Do programu nawet nie zajrzałam – wystarczyły mi rodzinne skargi („Znowu Kevin sam w domu! Idę po strzelbę”).
Święta, święta, a tu za chwilę będzie Sylwester – czyli noc, w którą się nie śpi. I co my tu mamy? Na Polsacie będą śpiewać, na Dwójce też będą śpiewać, na Jedynce przeniesiemy się w epokę kamienia łupanego w wersji pop sprzed paru ładnych lat („Flintstonowie”), a na TVN będą kraść obrazy („Vinci”) i posyłać kopniaki (Jackie Chan). A Nowy Rok można przywitać (uwaga) z… programem „Jaka to melodia”! Wybornie. Nogi aż same niosą do wypożyczalni. Ale po co telewizja ma wydawać pieniądze na nowości, kiedy można taniej, a i tak oglądalność zapewniona?
Hej, telewidzowie. Co Wy robicie? Zamiast spędzać takie wyjątkowe dni przed ekranem, wyjdźcie z domów. Zostawcie telewizorki wygaszone, niech odpoczną. I róbcie tak, póki nie będzie na czym oka zawiesić. Prąd przy okazji też zaoszczędzicie. A kto wie, może następnym razem stacje tv nas zaskoczą…
Felieton Weroniki Słodkowskiej, 30 grudnia 2009 r.
|
|