|
Felietony
Abonament, czyli gehenna publicznych mediów
Nieciekawie zakończył się poprzedni rok dla TVP. W końcu 100 mln zł piechotą nie chodzi, a strata takiej sumy dotkliwie boli. Za jedną z przyczyn tego stanu rzeczy podaje się spadek wpływów z opłat abonamentowych. Oj tak, ściąganie tego nieszczęsnego abonamentu nie idzie za dobrze. Nie pomagają ani kampanie reklamowe, ani konkursy. A z czegoś publiczne media utrzymywać trzeba.
Większość Polaków nie uważa, aby do ich obowiązku należało płacić za oglądanie telewizji czy słuchanie radia. Bo niby z jakiej racji? Płaci się podatki, płaci się za prąd, za sprzęt – starczy. Inni się buntują, że na ten „chłam” w TVP nie dadzą ani grosza. Jeśli już opłacać abonament, to niech chociaż ta telewizja się stara, a nie bez przerwy „Klan”, „M jak miłość”, „Jaka to melodia” i tanie filmy klasy B. O, i tu pies pogrzebany. Bo niby za co telewizja ma kupować droższe produkcje, gdy do jej budżetu wpływa za mało pieniędzy? I tak oto krąg się zamyka.
Na TVP można narzekać, ale trzeba też pamiętać o paru kwestiach. Skarżymy się na nieciekawą ramówkę i brak w niej tzw. programów misyjnych. Przecież dla kulturalnych głodomorów już dawno powstała alternatywa – TVP Kultura. Za mało sportu? Za mało informacji, polityki i historii? Są TVP Info, TVP Historia i TVP Sport. Jak widać, telewizja nie stoi do końca bezczynnie, ale jakoś stara się zaspokoić gusta wymagających widzów. I temu również służy opłata abonamentowa. To właśnie dzięki tym wpływom mogą utrzymywać się kanały tematyczne. Pozostałe ratują się reklamami i programami komercyjnymi. Chcemy mniej komercji w ramówce TVP? Płaćmy abonament.
Osobiście nie wyobrażam sobie telewizji bez takiego kanału jak TVP Kultura. Poza nim i trzema innymi, reszta może dla mnie nie istnieć. A prawda jest taka, że kiedy trzeba będzie wziąć siekierę i zacząć drastyczne cięcia, prawdziwie misyjne kanały mogą stać się pierwszymi ofiarami. Oczywiście, ze względu na niską oglądalność (swoją drogą, kanały te mają za małą reklamę i są trudniej dostępne, co uznaję za błąd). Zastanawiam się co by było, gdyby tak TVP1 przejęła założenia TVP Kultury i przez cały dzień, nie licząc programów dziecięcych i informacyjnych, nadawała programy kulturalne. Rozmowy o literaturze, kinie, sztuce. Programy o artystach, rejestry koncertów. Do tego klasyka kina. TVP2 mogłaby pozostać kanałem serialowo-rozrywkowym. Co by się wtedy stało? Jak wpłynęłoby to na oglądalność, zadowolenie widzów, a tym samym ściąganie abonamentu?
Czy tak, czy odwrotnie, obawiam się, że dogodzić byłoby trudno. Narzekamy na komercyjne programy, które, jakby nie patrzeć, przyciągają widzów oczekujących rozrywki niewymagającej myślenia. Zastąpić je dyskusjami literackimi – zaraz byłoby, że wieje nudą. Są przecież społeczności, wśród których czytanie do najpopularniejszych nie należy. A zresztą, jak chce się czytać, to się czyta, po co jeszcze mówić o tym w telewizji – nie raz słyszę. I bądź tu, człowieku, mądry.
W każdym razie chcę zaznaczyć jedno. Jeśli Polacy mają płacić abonament, trzeba im wprost uzasadnić, dlaczego. Jeśli narzekają na wysyp dublujących się programów rozrywkowych i seriali, trzeba im uświadomić, co jest tego przyczyną. Jednym słowem – zainwestować w solidną kampanię na rzecz płacenia abonamentu (choć brzmi to jak akcja wspomagania charytatywnego). Jest jeszcze druga kwestia – skoro płacenie abonamentu ma sens, jest taka potrzeba, a w dodatku należy to do naszych obowiązków, trzeba tę opłatę porządnie wyegzekwować. Bo dopóki czegoś się nie wymaga, tak jak płacenia za prąd czy gaz, nikt nie będzie się wyrywał przed szereg. Cóż, stan konta TVP marny, a tymczasem, w milionach polskich domów, „szyby niebieskie od telewizorów”…
Felieton Weroniki Słodkowskiej, 13 stycznia 2010 r.
|
|
Najlepszym komentarzem do Pani felietonu jest decyzja TVP o zdjęciu z ekranu ostatniego programu popularno-naukowego – “Laboratorium”. Po lekturze Pani przemyśleń doszedłem do wniosku, że zaoszczędzone pieniądze zostaną wydane na wyjazd na Olimpiadę do Kanady jakiegoś kolejnego dziennikarza, dzięki któremu statystyka minut programów sportowych znacznie się poprawi. I za to widzowie powinni być wdzięczni?!