fot. TVP Adrian Klarenbach, prezenter TVP Info "Kanałów informacyjnych mogłoby powstać jeszcze kilka. Jeżeli ktoś jest jednostką poszukującą i żądną informacji, to tym lepiej dla niego, im więcej takich kanałów jest".
Uczelnie na których
można studiować dziennikarstwo prześcigają się w eksponowaniu zalet tego
kierunku. Jednak przed dokonaniem wyboru pójścia na te studia, warto poznać również
jego wady. A kto inny może udzielić obiektywnej wypowiedzi, jak nie sami
studenci, czy doświadczeni dziennikarze, którzy dziennikarstwo kończyli.
Najlepszymi przykładami są też świetni w swej pracy dziennikarze, którzy z
tym kierunkiem nie mają nic wspólnego, więc nie jest on konieczny do tej
pracy. Specjalnie dla Państwa przygotowaliśmy i prezentujemy szereg opinii na temat studiów dziennikarskich.
Zalety tego kierunku: dużo wolnego czasu dla studentów uczelnia/instytut bywa pośrednikiem w stażach dziennikarskich możliwość pogodzenia pracy w zawodzie z zajęciami na uczelni po studiach większość znajomych to pracownicy prawie wszystkich znanych mediów nauka przydatnych dziennikarskich chwytów, sprytu, unikania pułapek i wpadek możliwość poznania ciekawych ludzi, zdobycia przydatnych kontaktów zawodowych dają dziennikarzowi pakiet niezbędnej wiedzy i przygotowują na pierwsze starcie z redakcją pozwalają zdobyć potrzebną wiedzę z zakresu m.in. prawa prasowego, prawa autorskiego uczelnie organizują spotkania studentów ze znanymi dziennikarzami
Wady tych studiów: zbyt ogólna wiedza za dużo teorii, za mało praktyki niepraktyczne przedmioty, które niewiele pomagają w późniejszej pracy mało zajęć stricte warsztatowych i naprawdę przydatnych złe przygotowanie do specjalizacji niski poziom języków obcych pięć lat to stanowczo za dużo, żeby uczyć się dziennikarstwa
Jaką opinię mają znani i doświadczeni dziennikarze, absolwenci
dziennikarstwa?
Danuta Dobrzyńska, prezenterka Panoramy
TVP2: Studiowanie dziennikarstwa to był jeden z najfajniejszych okresów w moim życiu,
ale nie tylko dlatego, że bardzo mi odpowiadały ogólnohumanistyczne
studia - również dlatego, że było sporo czasu, by zająć się sobą i swoją
przyszłością. Słowem - czasem trzeba było się pouczyć, ale był tez czas na
pierwsze staże, praktyki, poznawanie co mi w mediach smakuje, a co nie, czyli czy to aby na pewno dla mnie.
Okazało się, że dla mnie, ale z perspektywy czasu wiem też, że studiując dziennikarstwo
warto
postudiować tez coś innego, niekoniecznie związanego bezpośrednio z zawodem,
ale coś, co lubimy, co nas
interesuje - dodatkowy język, historię, socjologię, ekonomię. W przyszłości
będzie jak znalazł!
Marta Kielczyk, prezenterka Panoramy
TVP2: Studia dziennikarskie dają pewnie tyle samo, co każde inne, tylko
trafiają na nie ludzie bardziej krytyczni - w końcu to jedna z cech przyszłych dziennikarzy.
Dlatego najczęściej są krytykowane przez samych studentów: że nic nie dają, że nic się tam nie dzieje. Kiedy
usłyszałam to od studentów piątego roku, gdy jeszcze jako licealistka przyszłam czegoś się
dowiedzieć, pomyślałam - "O nie! Nie zniechęcicie przyszłej konkurencji tak
łatwo. I tak będę zdawać. I zdałam." Potem moi rówieśnicy też szybko zaczęli
narzekać na te studia. Więc pomyślałam - "Skoro tak, to idę uczyć się dziennikarstwa w
praktyce." Akurat był konkurs do Radia Kolor Manna i Materny i przeszłam kwalifikacje. Zaczęłam więc
pracę przed końcem pierwszego roku - nigdy nie miałam prawdziwych wakacji studenckich i - co może zdziwi -
całkiem mi to odpowiadało. Ponieważ krytyczne uwagi o studiach
dziennikarskich nie ustawały, mówiono że są takie niekonkretne, że lepiej skończyć jakiś określony kierunek, to
skończyłam - podyplomowe studia menagerskie na SGH. I jestem zadowolona z obu wyborów uczelni.
Gdyby nie dziennikarstwo, nie przeczytałabym ogłoszenia o konkursie do Radia Kolor...
Poza tym z mojego punktu widzenia, osoby która sama musiała przecierać ścieżki zawodowe,
która nie miała możliwości pracowania wcześniej np. w gazetach warszawskich
- ważne było to, że Instytut bywa pośrednikiem w stażach dziennikarskich - robi się specjalizacje
w prawdziwych redakcjach, zdobywa doświadczenie praktycznie gdzie się chce. A poza tym, już na koniec
- które studia tak naprawdę przygotowują do zawodu? Jak ktoś studiuje matematykę, to nikt go nie uczy jak
być nauczycielem, który umie przekonać do siebie uczniów, jak skutecznie wytłumaczyć im zasady
matematyczne. Ale tak się składa, że każdy z nas miał tylu nauczycieli matematyki, że jakieś
wzorce ma i wie do jakich dąży, jakie chce naśladować. Gdyby nauczyciele byli świetnie
przygotowani do zawodu, nie mieliby problemów z głosem i nie musiałabym im radzić jak nim operować, żeby nie
mieli nieustannej chrypki. Bo to nie jest choroba zawodowa - to wynik braku przygotowania nauczycieli
do takiego operowania głosem, które nie męczy strun. Tak więc wszystko w naszych
rękach. Jak zwykle niestety, albo na szczęście.
Joanna Bukowska,
dziennikarka Panoramy TVP2: Jestem absolwentką Wydziału
Dziennikarstwa i Nauk Politycznych w Warszawie. Prace magisterską pisałam w Instytucie Dziennikarstwa, pod
opieką dr Michała Gajlewicza z... percepcji reklamy w prasie, radiu i telewizji :-) Może mało
ma to wspólnego z pracą stricte dziennikarską, ale bardzo mnie ten temat
interesował.
Plusy studiowania dziennikarstwa:
- pierwszy, może mało merytoryczny ...To wymarzone studia dla osób lubiących dobrą zabawę :-) Świetna
integracja w grupie - na moim roku było około 80-ciu osób, wszyscy dobrze się znaliśmy i prowadziliśmy
intensywne życie towarzyskie. Dotąd utrzymujemy kontakt. Mam znajomych we wszystkich
najważniejszych redakcjach w Polsce :-) W ogóle był to udany rok!
- druga sprawa: możliwość pogodzenia pracy w zawodzie z zajęciami na uczelni. Ja zaczęłam pracę na 3-cim
roku. Na 4-tym i 5-tym więcej czasu spędzałam w telewizji niż na wydziale - mimo to udało mi się obronić pracę
magisterską na czas.
Minusy:
- niski poziom języków obcych
- brak przygotowania do pracy w danej specjalizacji: prasowej, radiowej, telewizyjnej
Nie wiem, być może teraz to się zmieniło, ale jeszcze kilka lat temu na zajęciach ze specjalizacji telewizyjnej
nie było np. pracy z ekipą telewizyjną, pracy w studiu z prompterem, nauki obsługi specjalistycznych
programów komputerowych np. RunPlannera. Wszystko było suchą teorią, absolutnie
nieprzydatną do niczego. Poza tym nie mieliśmy zajęć z czynnymi dziennikarzami. Myślę, że dla
studentów nieoceniony byłby kontakt np. z red. Tomaszem Lisem, red. Kamilem Durczokiem, red. Andrzejem
Turskim, red. Moniką Olejnik, red. Wojciechem Jagielskim z "Gazety Wyborczej" i red. Barbarą
Pietkiewicz z "Polityki" i wieloma wieloma dziennikarzami, którzy mają ogromne
doświadczenie, a przede wszystkim PRACUJĄ W ZAWODZIE, a nie są wyłącznie teoretykami lub pracowali
na antenie "dziesiąt" lat temu.
Agata Adamek, dziennikarka TVN24: Studiowałam dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim tylko "jedną nogą". Od drugiego roku
pracowałam na etacie, a pracę magisterską napisałam od A do Z w miesiąc, podczas urlopu
bezpłatnego - ale napisałam! Moj przypadek jest pewnie dość typowy dla wielu
studentów dziennikarstwa. Teraz, patrząc na to z (krótkiej jeszcze)
perspektywy czasu żałuję, że nie "wycisnęłam" z tych studiów wszystkiego co
się dało, żal opuszczonych wykładów i ćwiczeń. Nie zgadzam się z opinia, ze studia dziennikarskie niczego nie
uczą i nic nie dają. Dają kontakt z wykładowcami o szerokich horyzontach - innymi
niż zakopani w książkach naukowcy na innych wydziałach. A to, że nie uczą zawodu? Chyba
żadne studia tak naprawdę nie uczą zawodu. Szczególnie w naszym zawodzie trzeba
nauczyć się tego samemu. Kadra naukowa WDiNP jak nikt inny rozumie, że studenci dziennikarstwa to "zwierzęta samodzielne" - ludzie, dla
których nie ma nic cenniejszego, jak umożliwienie im wyzywania się w zawodzie juz od pierwszych lat studenckich. I to, ze te studia
dają możliwość takiej swobody jest ich największa zaleta.
Izabela Szumielewicz, Radio ZET,
redaktor wydania: Rzemiosła dziennikarskiego można się nauczyć, ale tylko rzemiosła.
Dziennikarzem trzeba być, mieć odpowiednią konstrukcję psychiczną i ciekawość
świata. Dlatego nie uważam, że ścieżkę kariery dziennikarskiej najpierw trzeba
wydeptać w szkole uczącej tego zawodu. Sama co prawda - oprócz studiów uniwersyteckich na wydziale
lingwistyki stosowanej - skończyłam dwuletnie Studium Dziennikarstwa, ale nawet bez niej pewnie dziś
też byłabym dziennikarzem. Owszem, praktyczne zajęcia z wielkimi praktykami bardzo
wiele mi dały. Nauczyły dziennikarskich chwytów, sprytu, unikania pułapek i wpadek. Ani trochę jednak nie
zmniejszyły stresu przed pierwszym wejściem na antenę w telewizji czy później w radiu.
Maciej Warsiński, dziennikarz TVN24: Studia dziennikarskie - to coś,
co próbuje zajmować mi część życia od niemal 5 lat. Podstawowa zaleta - nie
przeszkadzają w życiu. Te studia dają możliwość poznania ciekawych ludzi, zdobycia kontaktów w świecie
dziennikarskim, ale nie są to dziennikarze, którzy obecnie są na zawodowym topie, to dziennikarze,
którzy tak jak ja, są na początku swojej kariery. Ale takie kontakty są niezwykle potrzebne - nie ma to, jak
mieć znajomych w większości warszawskich redakcji. Dydaktyka - studia dziennikarskie na Uniwersytecie
Warszawskim dają możliwość rozeznania się w wielu dziedzinach życia, ale za mało w nich miejsca na
prawdziwe poznanie zawodu. Bo jak tu mieć poczucie, że uczelnia daje możliwość poznania rozmaitych gałęzi
dziennikarstwa, kiedy specjalizacja rozpoczyna się dopiero na IV roku?! Specjalizacja telewizyjna, nie przeczę,
to zestaw nieźle prowadzonych zajęć z ludźmi telewizji, ale w mojej grupie większość studentów ma już
doświadczenie dziennikarskie. I to, paradoksalnie, w dużej mierze było też kryterium przyjęcia do grupy
telewizyjnej. Zupełnie inaczej patrzyłbym na to, w jaki sposób uczelnia kształci przyszłych
"pismaków", "radiowców", "fotopstryków" i "telewizorów", gdyby student mógł od I roku zasmakować
rozmaitych dziedzin. Konkluzja - za dużo książkowego prasoznawstwa i zbyt duży nacisk na wiedzę, którą w
razie potrzeby można znaleźć choćby w Internecie, za mało praktyki. Żeby nie
powiedzieć: praktyka w znikomym stopniu. Plusy - możliwość takiego ułożenia zajęć, żeby móc właściwie od
początku studiów rozpocząć praktykę redakcyjną, a potem pracę; wyrozumiałość wykładowców dla tych,
którzy muszą nagle wybiec z zajęć, czy tych, którzy nadwerężają limit nieobecności. Kolejny plus - każdy musi
sam sobie znaleźć możliwość odbycia praktyki. Niektórzy mogliby powiedzieć: uczelnia powinna to
zapewnić, ale z drugiej strony ktoś, kto nie potrafi sam wziąć sprawy w swoje
ręce, wysłać setki listów motywacyjnych i wejść oknem tam, skąd przed chwilą został wyrzucony
drzwiami - ma marne szanse na przyszłość w tym zawodzie. Ale: (!!!) studia dziennikarskie nie nauczą
przyszłego dziennikarza zawodu. Zawodu uczy praca. Ciężka, na początku w wymiarze 24/7 i przez kilka
miesięcy darmowa. Ten, kto wytrzyma - da radę w przyszłości. Kto skapituluje
- powinien zająć się czym innym. Problem pojawia się w momencie, kiedy decyzja o podjęciu pracy gdzie
indziej, zapada w połowie studiów (lub później). A nawet MAGISTER, ale DZIENNIKARSTWA, przez
pracodawcę nie jest oceniany przez pryzmat dyplomu, ale tego co umie. A po studiach dziennikarskich niestety
umie niewiele. Co więc pozostaje? Albo drugi kierunek, albo samokształcenie.
Pozdrawiam. Również moich wykładowców - wielu pracujących z pasją i zaangażowaniem, ale też
świadomością niedostatków kierunku DZIENNIKARSTWO. Niedostatków, które wymieniłem powyżej.
Dariusz Prosiecki, reporter Faktów TVN:
Nie ma jednej prostej recepty, jak zostać dziennikarzem. Nie ma tez jednych studiów po których mogło by
się zacząć pracę w tej czy innej redakcji. Tak naprawdę tu liczy się upór, ciekawość świata i odrobina
szczęścia. Ale szczęściu trzeba pomóc! Każda okazja by zacząć praktyki w
redakcji (obojętnie jakiej) jest dobra. Ja zaczynałem w liceum w lokalnej gazecie. Potem - tez w liceum - było
radio RMF aż w końcu, już na studiach trafiłem do radia ZET. Siedem lat radiowego doświadczenia pozwoliło mi
na pracę w "Faktach" TVN Liczyło się jedno! Być w pracy i robić to co naprawdę mnie kręci. Studia
dziennikarskie nigdy nie zrobią z człowieka dziennikarza, jeśli on sam nie będzie "czuł" tego zawodu. Nic na
siłę! Nie da się zainteresować jakimś wydarzeniem tylko dlatego, bo tak dziennikarzowi wypada. Po prostu albo
automatycznie wzrasta adrenalina i chce się być na drugim końcu świata albo nie. I wtedy najlepiej zająć się
czymś innym.
Same studia mogą pomóc w zdobyciu przydatnej wiedzy. Ale nie jest powiedziane, że z dyplomem drzwi
każdej redakcji są otwarte. Najlepiej podpatrywać lepszych, cały czas się uczyć. Nie dawać za wygrana i z
uporem maniaka starać się uderzać coraz wyżej. Czasami warto w dobrej redakcji pracować za darmo tylko
dlatego by być wśród lepszych.
I jeszcze jedno! Jest taka zasada, której z reguły staram się trzymać "Mądrością dziennikarza jest mądrość
jego rozmówcy"...
Brygida Grysiak, dziennikarka TVN24: Studia dziennikarskie, jeśli
dobrze pomyślane, dają dziennikarzowi pakiet niezbędnej wiedzy i przygotowują na pierwsze starcie z
redakcją. Prawda jednak jest taka, że tego zawodu trzeba uczyć się w praktyce. Teoria jest ważna, ale zwykle
bywa boleśnie weryfikowana przez redakcyjna rzeczywistość. Dzięki studiom dziennikarskim dostałam się
na praktyki do "Faktów Południe" i mogłam bardzo wcześnie zacząć pracować. Przypuszczam, że gdybym
studiowała coś innego, byłoby to niemożliwe. A na pewno dużo trudniejsze. Ale gdybym miała
wybierać raz jeszcze, wybrałabym inne studia. Pięć lat to stanowczo za dużo,
żeby uczyć się dziennikarstwa, nawet jeśli po drodze uczy się tysiąca innych
rzeczy. Uważam, że lepiej mieć swoją bazę tematyczną (politologia, stosunki
międzynarodowe, teologia, etc.), która w przyszłości może stać się specjalizacją, i na jej potrzeby
budować dziennikarski warsztat. Wystarczą studia podyplomowe albo dziennikarski kurs. A najlepiej - staż w
redakcji. Lepszej szkoły nie ma. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Im wcześniej, tym lepiej.
Na nasze pytania odpowiada Marcin
Kubat, krakowski reporter Radia ZET:
Jakie są wady i zalety tego kierunku?
- Takie studia uczą wszystkiego i niczego. Czyli spełniają swoją rolę, bo
w końcu każdy dziennikarz wie coś o wszystkim, ale z drugiej strony, wie wszystko o
czymś. I właśnie ta druga strona (wiedzieć wszystko o czymś) to specjalizacja, konik, pasja -
różnie można nazywać. Tego jednak na dziennikarstwie człowiek się nie dowie.
Dlatego zaleta jest studiowanie innego kierunku. Czy to prawa, ekonomii, nie ma jeszcze kierunku
"śledztwo", ale może właśnie czas o tym pomyśleć i szkolić przyszłych dziennikarzy pod tym
właśnie kątem. Myślę sobie, ze policjant, prokurator czy sędzia mógłby wiele
wartościowych uwag przekazać śledczym reporterom a potem obopólnie z tego
korzystać. Czasy śledczych newsów nastały - nie liczy się forma, ale treść i najlepiej
żeby była powalająca. Nie tylko dla odbiorcy tych wiadomości. Z tego tez powodu,
na studiach dziennikarskich jednocześnie powinno być więcej zajęć z etyki. Ostatnio
zapomina się że, słowo "etyka" nie zniknęło z polskiego słownika.
Czego te studia Pana nauczyły?
- Przekonania, że w redakcjach wcale tak nie jest, jak mówili nam niektórzy
wykładowcy. Może byłem szczęściarzem, bo od razu dostałem mikrofon do ręki,
wolną rękę i mało czasu. Nic tak nie mobilizuje. Poza tym jak każde studia -
dodają odwagi, pewności siebie i uczą sprawnego formułowania myśli. W sensie
zawodowym, z powodu braku zajęć z praktykami - w przyszłej redakcji i tak trzeba
uczyć się od samego początku.
Czy innym poleca Pan studiowanie dziennikarstwa?
- Polecam, bo można nawiązać jakiś kontakt z ludźmi mediów. Pod warunkiem, ze
zajęcia tacy prowadzą. Opowiedzą nie tylko o samej pracy reportera, ale tez o swoim
życiu, bo nie da się oddzielić jednego od drugiego . Dziennikarstwo nie jest
pracą za biurkiem i lepiej wiedzieć to wcześniej, niż później się
rozczarować wieczornymi czy wczesno porannymi telefonami z redakcji. Zwłaszcza
reporter nie wie kiedy zaśnie ani kiedy będzie mu dane wstać.
Czy gdyby teraz stał Pan przed wyborem studiów, ponownie wybrałby Pan ten kierunek? Czy wiedza
wyniesiona z tych studiów przydaje się w codziennej pracy?
- Pewnie zdecydowałbym się na to samo. Ale oczekiwałbym większego "zarażania
zawodem" ze strony prowadzących. O praktyce juz nie wspomnę. Mam nadzieje, ze uniwersyteckie studia dziennikarskie
nie nudzą się juz po pierwszych dwóch latach. Tak było ze mną. Nadmiar wolnego czasu
wykorzystałem angażując się w redakcyjne obowiązki. I to jest kolejny plus dziennikarskich
studiów, bo mogłem jednocześnie pracować w pełnym wymiarze godzin i w trybie indywidualnego toku
jednocześnie studiować. Wniosek nasuwa się tylko jeden. Studia dziennikarskie
różnie uczą zawodu, ale wszystkie dają swobodę, którą każdy adept dziennikarstwa powinien
wykorzystać. I co ważne - nie czekać piec lat na tytuł magistra. Dyplom w tym zawodzie jest ostatnia
rzeczą, o którą pytają w redakcjach.
Jakie są opinie pozostałych absolwentów dziennikarstwa?
Marek Zajdler, absolwent dziennikarstwa
na UW: Studia dziennikarskie zakończyłem po sześcioletnich bojach Anno Domini
2004. Jak wielu moich znajomych próbowałem w międzyczasie swych sił w zawodzie. Ale zabrakło tej pasji,
miłości, bez której nijak nie wytrwasz w specyficznym środowisku dziennikarzy. Ilekroć słyszałem "albo
studia, albo praca" zastanawiałem się nad sensem podejmowania nauki na dziennikarstwie. Z perspektywy czasu
mogę stwierdzić, że nie był to czas stracony, ale do zawodu z pewnością nie przygotował.
Plusem studiów dziennikarskich są przede wszystkim znajomości. Jeśli znasz kogoś, kto zna kogoś, kto
pracuje w redakcji jesteś w stanie załapać się do zespołu, a dalej wszystko
zależy tylko od Ciebie. Sęk w tym, że przez pierwsze lata popracujesz za pół-darmo. Na etat możesz liczyć, jeśli
dostatecznie dużo czasu spędzisz w redakcji, czyli połączysz pracę z życiem
prywatnym. I dasz radę w ten sposób przez kilka lat. Najlepiej więc zacząć przygodę z dziennikarstwem już w
liceum i zapewnić sobie parasol finansowy rodziców na pierwsze lata studiów.
Z całego programu studiów przydatna okazuje się znajomość prawa prasowego i... to chyba tyle. Reszta
teorii jest wiedzą ogólną o wszystkim i niczym, rozwija, może się przydać, ale
nie musi. Nie powiem - retoryka, prowadzona przez prof. Bralczyka, czy spotkania z prof. Wojtasikiem zostaną
na zawsze w pamięci i z pewnością były ciekawe, ale niestety to wyjątki potwierdzające regułę. Lepiej od razu
zacząć drugi kierunek, albo po prostu wyspecjalizować się w konkretnej dziedzinie w praktyce.
A propos, zajęcia praktyczne na UW są, o ile nic się nie zmieniło, ubogie. Głównie z braku dostępu do sprzętu -
wyjątkiem była jedynie pracownia fotograficzna. Jedynie podczas obowiązkowych praktyk można było
poznać trochę prawdziwego dziennikarstwa, ale większość studentów odbywała je już w swoich
miejscach pracy. Tymczasem, choćby na warszawskiej SWPS, zajęcia praktyczne są znacznie bardziej
rozbudowane i bazują na nowoczesnej technologii - tam można się nauczyć pracy z kamerą, czy radiowego
montażu. Na UW nie było takich możliwości.
Studiowanie dziennikarstwa nie jest konieczne, żeby pracować w tym zawodzie. Powiem więcej, pamiętam
jak swego czasu jedna ze stacji radiowych poszukiwała prowadzących, a jedynym warunkiem było... NIE
STUDIOWANIE dziennikarstwa. Paranoja. Ale jeśli ktoś nie ma siły przebicia, albo koneksji w jakiejś
redakcji, to studia pomogą mu nawiązać nowe znajomości i dostać się do świata mediów. A że przy okazji
nabędzie trochę wiedzy, czasem zbędnej, to cóż... taka jest cena. Tak czy inaczej trzeba kochać ten zawód i
pracę, i całkowicie się mu poświęcić. Czy to nie dziwne, że dziennikarze zawierają związki małżeńskie z innymi
dziennikarzami? Ale nie każdy chce żyć tylko redakcją.
Barbara Samborska, absolwentka
dziennikarstwa na UW, sekretarz redakcji edytorialu sparing.pl: Czy warto na
ten kierunek iść? I tak i nie. To rozwijające studia, jeśli samemu jest się aktywnym
i poszukuje praktyk, staży i... wrażeń. Nie są trudne, najtrudniej jest się
chyba tam dostać, potem jest 'z górki', dlatego ma się dużo czasu dla siebie,
czyli np. na studiowanie czegoś równolegle (wersja dla ambitnych) lub na dobrą zabawę i ciekawą pracę
(wersja dla hedonistów i praktyków). Najlepiej wybrać jakąś absorbującą
ale za to ciekawą specjalizację, np. PR, gdzie jest więcej zajęć
dodatkowych przydatnych w późniejszej pracy. Specjalizacje prasowa czy radiowa to
raczej formalność - uzyskanie pieczątki o praktykach. Warto podczas studiów zaczepić się gdzieś, gdzie chciałoby się
pracować, takie kontakty bardzo pomagają w późniejszym poszukiwaniu poważniejszej pracy. Poza tym - liczy
się każde doświadczenie, w końcu dziennikarz ma mieć otwarty umysł i być elastyczny.
Wady tego kierunku: niepraktyczne przedmioty, które niewiele pomagają w późniejszej pracy, mało zajęć stricte
warsztatowych i naprawdę przydatnych.
Zalety: można równolegle pracować, studiować, realizować się w zajęciach poza studiami.
Właśnie kończę podyplomową psychologię. Gdybym teraz stała przed wyborem studiów, na pewno nie
wybrałabym studiów dziennikarskich jako pierwsze. Program pięcioletniego dziennikarstwa spokojnie zmieściłby się
w trzech latach.
Uważam, że studia takie przygotowują tylko, jeśli w ogóle, warsztatowo do
wykonywania zawodu. A przecież dziennikarz potem pisze czy mówi nie tylko o historii prasy, retoryce czy
prawie autorskim. Żeby być dobrym dziennikarzem w konkretnej dziedzinie: mody, polityki czy motoryzacji, trzeba
ją zgłębiać zupełnie obok studiowania. To kierunek dla osób z pasją i otwartych. To, co się robi po
dziennikarstwie rzadko jest w prostej linii powiązane z tym, co podczas studiów.
Sylwia Olczak, absolwentka
dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie: Chyba nie będę oryginalna pisząc, że dziennikarstwo to specyficzny kierunek.
Wielu twierdzi, że nie uczy on niczego. Od razu zdementuję tę wypowiedź. Faktem jest, że studia dziennikarskie
wbijają w głowy studentów suchą teorię, która często ma się nijak do praktyki. Niemniej przygotowanie
merytoryczne jest jak najbardziej wskazane, a wręcz pożądane. Nie znaczy to natomiast, że ukończenie
studiów dziennikarskich czyni z absolwenta tego kierunku dziennikarzem. Aby wykonywać ten
zawód nie trzeba skończyć studiów dziennikarskich. Należy mieć cechy właściwe do wykonywania tej
społecznej misji (bo w takich kategoriach należy rozpatrywać dziennikarstwo), czyli ciekawość,
wytrwałość i przede wszystkim pasję. Wszystkim, którzy stoją przed wyborem
studiów mogę powiedzieć, że dziennikarstwo jest dobrym pomysłem na życie, jednakże zawsze dodatkowym
atutem będzie ukończenie równolegle innego kierunku, który pomoże wyspecjalizować się w konkretnym
obszarze.
Studia skończyłam 2 lata temu. Obecnie pracuję w jednej z warszawskich agencji Public Relations
i oczywiście kontakt z mediami wpisany jest w specyfikę mojej pracy. Czasami zastanawiam się jak jest „tam” - po
drugiej stronie... czy oby na pewno tak, jak podają mądre książki i tak, jak
nauczają profesorowie...? Póki co nie zaspakajam swojej ciekawości….
A co o studiach dziennikarskich mówią sami studenci tego kierunku?
Maciej Kozielski, student I roku
dziennikarstwa na UW, redaktor portalu MediaLink.pl: Wybierając się na studia dziennikarskie wiele razy słyszałem, że nie muszę skończyć takich studiów, żeby móc pracować jako dziennikarz. Dziennikarstwo jest zawodem, w którym nie wystarczy teoria nabyta w trakcie pięcioletnich studiów. Najważniejsza jest praktyka. Dlatego uważam, że osoba, która chce być dziennikarzem, powinna jak najwcześniej zacząć pracę w tym zawodzie.
Idąc na studia dziennikarskie miałem już małe, ale zawsze jakieś, doświadczenie dziennikarskie. Cały czas się uczę, ale po pierwszych miesiącach trudno mi powiedzieć, czy udało mi się zdobyć jakąś przydatną wiedzę na studiach dziennikarskich. Ta, którą już na tym kierunku uzyskałem, niestety, nie przydaje mi się na co dzień w pracy. Zobaczymy, co będzie później.
Małgorzata Woźniczko, studentka I roku w Wyższej Szkole
Dziennikarstwa im. Wańkowicza
w Warszawie: Czy gdybym mogła jeszcze raz wybierać, poszłabym na dziennikarstwo? Z pewnością tak! Odpowiedź na to pytanie jest dla mnie o tyle prosta, gdyż był to mój drugi wybór kierunku studiów. Byłam pewna swej decyzji. Dla tych którzy jeszcze się wahają, przedstawię blaski i cienie studiowania tego popularnego kierunku w Wyższej Szkole Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie.
To, co widać na pierwszy rzut oka patrząc chociażby na program studiów w „Wańkowiczu”, to bardzo duże nastawienie na praktyczne przygotowanie studenta do zawodu dziennikarza. Szczypta niezbędnej teorii i do roboty! Pisząc teksty uczymy się na błędach własnych i kolegów. Ćwicząc się w poszczególnych formach dziennikarskich zawsze mamy wolną rękę jeśli chodzi tematykę, którą pragniemy się zająć. Prowadzący chcą byśmy rozwijali swoje umiejętności tworząc i pisząc na tematy, które znamy najlepiej, czyli należące do naszych zainteresowań, co uważam za dużą zaletę. Starają się także nauczyć nas „dziennikarskiego toku myślenia”, sposobu patrzenia na świat, swego rodzaju wyczulenia na krążące wokół informacje, by móc je wychwycić i wykorzystać potem w swoich tekstach, wypowiedziach. Pokazują jak czasami błaha rzeczywistość może posłużyć nam jako pomysł do napisania ciekawego tekstu. Wyobraźnia, otwartość, pomysłowość – to trzeba mieć lub umieć z siebie wydobyć decydując się na poświęcenie dziennikarstwu.
Prowadzący zajęcia, dziennikarze z krwi i kości, pragnąc przybliżyć świat mediów i pokazać go „od kuchni”, zapraszają na zajęcia osoby mocno związane ze środowiskiem dziennikarskim, a także opowiadają o własnych doświadczeniach. Starają się także przedstawić nam specyfikę każdej z dziedzin dziennikarstwa – prasy, radia czy telewizji. Jeszcze przed wyborem specjalizacji (która zaczyna się na drugim roku) jest szansa na przekonanie się czy „kamera nas lubi”, czy z mikrofonem w ręku czujemy się jak ryba w wodzie, a także jak wiele satysfakcji daje nam umieszczenie własnego tekstu w uczelnianej gazecie internetowej „Tworzywo”, co zawsze stanowi formę nagrody za dobrze napisany artykuł. Aktywni przyszli dziennikarze mogą wykazać się również biorąc udział w inicjatywach studenckich naszej uczelni, takich jak radio „Nowy Świat”, klub filmowy "Procinema", czy galeria "Pod Schodami".
Oczywiście w „Wańkowiczu” nauczane są także przedmioty, będące standardem dla tego kierunku na każdej wyższej uczelni. To, co jako studentka pierwszego roku mogę stwierdzić, że zasługuje na szczególne polecenie, to m.in. nauka dwóch obcych języków w dużym wymiarze godzin, a także przedmiot „Komputer w pracy dziennikarza”, który uczy, jak radzić sobie kwestiach technicznych w tym trudnym zawodzie (m. in. obróbka obrazu, dźwięku, nauka bezwzrokowego pisania na klawiaturze, czy tworzenie stron internetowych).
Jeśli przy czytaniu tego tekstu pojawił się u Ciebie zawrót głowy i chwilowy odpływ sił, może jednak zastanów się jeszcze nad swoim wyborem. Dziennikarstwo to na pewno nie jest kierunek dla leniuchów, ani osób nie lubiących podejmowania wyzwań. Znakomicie odnajdą się tam za to osoby aktywne i kreatywne, które pragną samorealizacji i lubią przygody. Te studia rozwijają, otwierają, uczą wyrażania własnych poglądów i to w nie byle jaki sposób, ale z klasą i pewnością siebie. Serdecznie polecam!
Edyta Folwarska, studentka I
roku dziennikarstwa w Warszawskiej Wyższej Szkole Humanistycznej: Jestem na pierwszym roku dziennikarstwa
i trudno jest mi teraz oceniać czy "ogólnie" wiedza zdobyta w tej szkole na cos mi
się zda.
Jak na razie nie dowiedziałam się niczego czego bym wcześniej nie wiedziała. Praktyki w niej (na razie)
żadnej nie zdobyłam...
Pracuję od listopada w jednej z większych redakcji i to tam wszystkiego się
uczę, np: co to jest pasek, wierszówka, ile znaków wchodzi w rozkładówkę czy boczek i ogólnie na czym rzecz polega.
Czy jestem zadowolona z tej szkoły?? Stanowczo tak... uwielbiam jej klimat i
studentów. Mimo, że jest to szkoła prywatna, dużo od nas w niej wymagają.
Myślę, że jest to ogromny plus. Dla osób lubiących sztukę i literaturę jest to kierunek idealny.
Zajęcia są bardzo ciekawe, niestety wiele tematów to powtórka z liceum. Dużym
wysiłkiem dla mnie było nauczenie się całej architektury, zabytków i setek
obrazów najwybitniejszych światowych malarzy (znajomość dat, autorów, tytułów
dzieł i miejsc w których się one znajdują). Jednak po zaliczonym egzaminie
zdałam sobie sprawę. że faktycznie może mi się na cos to przydać. Poza tym dziennikarz musi
być obeznany we wszystkich tematach i nie może zapomnieć o posiadaniu swojego konika.
Zaczynając staż w redakcji często spotykałam się z opinia, że jeżeli chce się
być dziennikarzem to trzeba studiować wszystko tylko nie dziennikarstwo. Z jednej
strony muszę się z tym zgodzić. Studiując prawo czy lingwistykę, zdobywamy bardzo istotne
zdolności i wgłębiamy się w inne dziedziny. Możemy być wtedy np. dziennikarzem politycznym lub idealnie
znać języki obce, kulturę innych krajów itd. Z drugiej zaś strony jeżeli
ktoś jest w 100% pochłonięty sztuką, językiem i do końca nie wie czego
chce... to kierunek: dziennikarstwo jest dla niego w sam raz. Minusem takiego kierunku
może być zdobycie jedynie wiedzy ogólnej... praktykę trzeba odbyć w prawdziwej redakcji!
Jeżeli stanęłabym jeszcze raz przed wyborem studiów, to podjęłabym taką
samą decyzję. Muszę przyznać. że mimo ogólnego nauczania jestem zadowolona. Egzaminy zaliczam bez problemu, a
prawdziwą i naprawdę potrzebną wiedzę zdobywam na stażu.
Jakub Wacławski,
student I
roku dziennikarstwa w Wyższej Szkole Komunikowania, Politologii i Stosunków Międzynarodowych
w Warszawie: Dziennikarstwo to kierunek dla ludzi ciekawych świata. Jeżeli jesteś
człowiekiem, który chce dowiedzieć się więcej o tym co dzieje się wokół nas, a
dodatkowo posiadasz zdolności humanistyczne, to może być to coś dla Ciebie. Moim zdaniem jest to kierunek
przeznaczony przede wszystkim dla ludzi komunikatywnych, otwartych na nowe poglądy, szukających nowych
wrażeń i wyzwań. Wielu wykładowców podkreśla, że bardzo ważne jest obiektywne spojrzenie na otaczającą
rzeczywistość. Studiując dziennikarstwo zdobywasz wiedzę z wielu różnych dziedzin chociażby
z filozofii, psychologii czy też prawa. Studia dziennikarskie to także bardzo
dobre przeszkolenie dla osób, które swoją przyszłość wiążą z Public
Relations. Myślę, że ciekawość, dociekliwość, a także chęć dążenia do
prawdy to główne cechy charakteryzujące dobrego dziennikarza. Polecam ten kierunek
wszystkim tym, którzy nie mają problemu z pisaniem i posiadają wyżej wymienione atrybuty. Osobiście jestem
bardzo szczęśliwy że wybrałem dziennikarstwo i gdybym ponownie miał stanąć przed wyborem kierunku
studiów, nie wahałbym się ani minuty.
Filip Gieleciński student II roku
dziennikarstwa w Wyższej Szkole Komunikowania, Politologii i Stosunków Międzynarodowych w Warszawie: Dziennikarstwo, czy inaczej: dziennikarstwo i komunikacja społeczna, bo
tak zwykł się nazywać kierunek studiów, o którym pragnę powiedzieć, jest co
najmniej godny uwagi. Przede wszystkim ze względu na swój interdyscyplinarny charakter. Zwykło
się nawet mówić, że dziennikarz, jak dyplomata, musi być wszechstronnie wykształcony i uzdolniony.
A przecież po ukończeniu tego kierunku studiów nie trzeba być dziennikarzem, a wiele
firm, zarówno prywatnych, jak i budżetowych, z bardzo wielu dziedzin życia społecznego, stoi otworem dla
jego absolwentów. Wystarczy popatrzeć na nasze otoczenie i już na pierwszy rzut oka widać, że
dziennikarze są nie tylko dziennikarzami, ale również rzecznikami prasowymi,
PRowcami, specami od reklamy, pracownikami urzędów państwowych, czy organizacji
międzynarodowych, a nawet politykami, choćby w randze posła. Wydaje mi się, że prawdziwy student
kierunku dziennikarstwo musi być ciekawy świata. Bez tego ani rusz. Nie dość, że ciekawy świata to
odważny w swoich poczynaniach, zdecydowany i twardo stojący na ziemi. To chyba
najważniejsze cechy dobrego adepta tego kierunku i prawdziwego dziennikarza. Za takiego się uważałem,
a studia dziennikarskie tylko mnie w tym utwierdziły.
Właśnie ludziom ciekawym i chętnym do ciężkiej, ale jakżesz satysfakcjonującej pracy polecam
studiowanie dziennikarstwa. Z obecnej perspektywy mojego życia muszę bowiem jednoznacznie stwierdzić, że
wybór tego kierunku studiów był jednym z najtrafniejszych wyborów mojej dotychczasowej egzystencji.
Niejednokrotnie wiadomości zdobyte choćby na pierwszym roku dziennikarstwa przydały mi się w pracy
rzecznika prasowego międzynarodowej firmy, którym byłem do niedawna. Pewien jestem, że
jeszcze wiele razy, wiedza zdobywana na tym kierunku studiów, przyda mi się w pracy...
I to co najważniejsze! Niejeden z nas chciał kiedyś, bądź chciałby teraz, zostać medialną
gwiazdą świata dziennikarstwa, jak Tomasz Lis, Monika Olejnik, Jacek Żakowski,
Grzegorz Miecugow, Kamil Durczok... Pamiętajmy jednak, że dziennikarz to nie tylko taka osoba, jak wymienione
\ wyżej, ale również każdy reporter, redaktor, edytor itp., bo to w końcu bez nich nie
mogłyby funkcjonować te wielkie gwiazdy, na które patrzą i którym ufają miliony ludzi, a i taka
praca potrafi być niejednokrotnie emocjonująca i
przynosząca olbrzymią satysfakcję.
Zapewniam!
Marta Wolińska,
studentka II roku dziennikarstwa w Wyższej Szkole Komunikowania, Politologii i Stosunków Międzynarodowych w Warszawie: Jesteś ciekawy świata i otaczającej Cię
rzeczywistości? Zauważasz więcej niż inni a może bez problemu potrafisz wyłapać przysłowiowe drugie dno? Nie
potrafisz zacząć dnia bez wiadomości i gazety przy śniadaniu i kawie? Jesteś
aktywny i wszędzie Cię pełno? Jeśli choć na jedno pytanie odpowiedziałeś twierdząco, to kierunek studiów
DZIENNIKARSTWO jest doskonałym wyborem dla Ciebie. Musisz jedynie pamiętać, że czeka Cię naprawdę
ciężka i żmudna praca, głównie nad samym sobą, bo ten kierunek wymaga od studenta naprawdę wiele.
Przede wszystkim pasja – nauka zawodu dziennikarza musi stać się integralną i
jedną z najważniejszych części Twojego życia. Tak jak powietrze, bez którego przecież nie umiesz oddychać.
Pokora – cecha, której tak wielu nie ma. Bo to, że masz talent i predyspozycje nie oznacza, że wiesz
wszystko najlepiej, że zjadłeś „ wszystkie rozumy”. Trzeba umieć przyjąć krytykę, która nierzadko jest
ostra oraz raniąca i wyciągnąć z niej konstruktywne wnioski. Twardy charakter – bo nie raz coś się nie uda,
nie raz poczujesz gorzki smak porażki. Wciąż musisz być na bieżąco z tym, co
dzieje się naokoło Ciebie, i to w zakresie nie tylko polityki, bo o niej
zawsze jest najwięcej, ale także w tematyce społecznej i kulturalnej. Systematyczność, sumienność i
autentyczna chęć do ciągłej nauki – to jest również ważne, bo nie raz może
wydawać się, że to czego obecnie się uczysz wcale nie jest Ci potrzebne. Wierz mi, każda z tych rzeczy prędzej
czy później przyda się i docenisz wartość takiej wiedzy. Otwarty umysł i serce – na innych ludzi, różne poglądy i
opinie na świat.
Wymagające studia. Prawda? Ale zapewniam, że jeśli zaryzykujecie to nie stracicie a możecie tylko zyskać. Bo
taki kierunek to też radość ze swoich pierwszych, malutkich sukcesów, choćby publikacja Twojego tekstu w
gazetce uczelnianej. To satysfakcja, kiedy poczujesz, że więcej wiesz, że dowiedziałeś się czegoś nowego i że
właśnie to rozwija Ciebie a przede wszystkim Twój talent, który nierzadko jest ukryty tylko potrzebuje „kopa”. I
oczywiście to wspaniała przygoda, której nie przeżyjecie nigdzie indziej.
Jeśli ktoś teraz zapytałby się, czy wiedząc o tym, że jest to kierunek naprawdę wiele ode mnie wymagający,
wybrałabym go ponownie, z pełną świadomością i zdecydowanie odpowiedziałabym „ Tak”. Ten i żaden
inny. To jest moja pasja i żywioł, w którym czuje się jak „ryba w wodzie”.
Jeśli czujecie podobnie to chyba już wiecie jakie studia wybrać.
Agnieszka Oleszczuk, studentka II roku
dziennikarstwa na UW: Czy uważam, że warto studiować dziennikarstwo? Myślę, że moja ocena
nie będzie w stu procentach obiektywna. Z czystym sumieniem będę mogła to ocenić za kilka lat, kiedy już
skończę studia i będę pracowała. W chwili obecnej uważam, że warto studiować dziennikarstwo.
Studia dziennikarskie pozwalają dobyć wiedzę z zakresu m.in. prawa prasowego,
prawa autorskiego, systemów medialnych etc. Oczywiście to nie wszystko. Ten kierunek studiów
zapewnia wolny czas, który można wykorzystać na zdobywanie doświadczenia i praktyki zawodowej.
Od wielu wykładowców i starszych ode mnie osób słyszałam rady, że warto podjąć studia na drugim
kierunku lub pogłębiać swoją wiedzę w konkretnej dziedzinie. Myślę, że warto studiować
dziennikarstwo, pod warunkiem, że równocześnie zdobywamy doświadczenie, specjalizujemy się w
jakiejś dziedzinie i nie liczymy na to, że sam dyplom wystarczy nam do osiągnięcia sukcesu
zawodowego.
Katarzyna Karaś, studentka II roku
dziennikarstwa na UW: Studiowanie dziennikarstwa na UW ma przynajmniej kilka niezaprzeczalnych
plusów. Po pierwsze prestiż i ponad osiemdziesięcioletnia tradycja. Po drugie międzynarodowa renoma.
Instytut Dziennikarstwa UW członkiem European Journalism Training Association (organizacja zrzeszająca
szkoły dziennikarstwa), a także współpracuje z European Journalism Centre. Wysoki poziom nauczania
potwierdzają wyniki uzyskane w ogólnopolskich rankingach, w których Wydział Dziennikarstwa i Nauk
Politycznych UW zawsze jest w czołówce.
Jako że jestem studentką drugiego roku, nie jestem w stanie w pełni ocenić całych studiów a jedynie ten
fragment, w którym uczestniczyłam.
Pierwsze trzy lata studiów w Instytucie Dziennikarstwa to przede wszystkim
zdobywanie i poszerzanie wiedzy z wielu dziedzin. Stąd obecność w planie takich przedmiotów jak filozofia,
socjologia, psychologia czy ekonomia. Wszystkie wykładane przez wybitnych znawców tematu. Zajęcia te poszerzają
horyzonty. Rozwijają umiejętności dyskusji, analizowania tekstów i traktatów filozoficznych.
Oczywiście w towarzystwie tych tzw. „masaży dla umysłu” występują
przedmioty związane stricte z warsztatem dziennikarskim. Teoretyczne wiadomości dotyczące
organizacji mediów na świecie przekazywane są w trakcie zajęć z polskiego i zagranicznych systemów
medialnych. O poprawność językową tekstów przyszłych dziennikarzy zadbają przede wszystkim prowadzący
język wypowiedzi dziennikarskiej. Zaś zajęcia z informacji dziennikarskiej to
nie tylko poznawanie reguł , którymi rządzą się poszczególne gatunki dziennikarskie, ale również ćwiczenie
ich w praktyce pod okiem redaktorów m.in. „Gazety Studenckiej” i „Przeglądu”.
Po trzecim roku każdy student, zgodnie z zainteresowaniami, wybiera specjalizację. A do wyboru mamy:
specjalizację prasową, telewizyjną radiową i online. Jak również: laboratorium reportażu, pracownię
fotografii prasowej oraz marketing medialny i public relations.
Co jakiś czas organizowane są spotkania studentów ze znanymi dziennikarzami. Tylko w tym roku
gościli u nas Bronisław Wildstein i Janina Paradowska.
Studiując na UW mamy zagwarantowaną możliwość praktyk w studenckim radiu Kampus, a także w
internetowym periodyku „Merkuriusz Uniwersytecki”.
Choć, jak wiadomo, na UW studiuje się przede wszystkim dla niesamowitej atmosfery nie do podrobienia przez
prywatne uczelnie.
Na koniec nadmienić należy, że posiadanie legitymacji studenta Uniwersytetu Warszawskiego
dostarcza wielu profitów. A są to m.in. dostęp do nieprzebranych zbiorów Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego
i bogatej oferty wykładów wolnodostępnych. Dodatkowym plusem jest możliwość uczenia się takich
języków jak suahili, słowacki czy chiński. W ramach wychowania fizycznego można uczestniczyć w
zajęciach z łyżwiarstwa, agua fitnessu czy judo. A prawdziwą gratką jest możliwość studiowania za granica w
ramach programu Socrates Erasmus.
Joanna Wilk, studentka III roku
dziennikarstwa na UJ: Odkąd pamiętam, a więc w czasach podstawówki - moim wymarzonym kierunkiem było dziennikarstwo. Szczerze mówiąc, nawet w latach późniejszych żaden inny (oprócz germanistyki i chwilowo iberystyki) nie zaprzątnął mojej głowy. Teraz będąc na trzecim roku studiów nie żałuję swojego wyboru. Nie ukrywam jednak małego rozczarowania. Niektóre przedmioty są rzeczywiście bardzo ciekawe, zwłaszcza dla tych, którzy chcą związać swoją przyszłość z branżą medialną. Niestety, co staje się coraz bardziej oczywiste, studia te nie dają szans na to, że wszyscy absolwenci zostaną dziennikarzami. Jest to na pewno związane z ubogą ofertą dotyczącą zajęć czysto praktycznych. Szczerze mówiąc poza zajęciami w Radiu Kraków, ćwiczeniami z reklamy i PR, oraz gatunków dziennikarskich nie mogliśmy „się sprawdzić” w żadnych innych dziennikarskich okolicznościach. Jednak, żeby być dziennikarzem można skończyć każdy inny kierunek (a nawet i nie - znamy takie przypadki) . Najważniejsze to mieć to „coś”, co sprawia, że zawód ten staje się naszą pasją…
Dział przygotował Kamil Świętoń - k.swieton@dziennikarze.info